Czy poprzednik jednego z największych mistrzów Zakonu Templariuszy z Luquor, Piotr III del Gorh miał sekretne kontakty z Templariuszami w Europie?

Na początku było 9 rycerzy zakonnych na których czele stał mistrz Hugo de Payns. Założył on to zgromadzenie w 1118 roku i jego celem była ochrona pielgrzymów na szlakach z Jerozolimy do portów na wybrzeżu. Król Baldwin II oddał rycerzom na siedzibę opustoszały po wyrżnięciu muzułmanów meczet al-Aksa, zajmujący według legend teren dawnej świątyni Salomona. Przez 8 lat zakon nie przyjął w swe szeregi żadnego adepta, co może budzić wątpliwości, czy dziewięciu zakonników mogło dać radę chronić pielgrzymów na tak rozległym terenie… A może nie do końca zajmowali się tym do czego zostali powołani? W swojej siedzibie na wzgórzu świątynnym spali, jedli i nie dopuszczali tam osób postronnych. Według legendy Templariusze prowadzili na wzgórzu wykopaliska. Przypisuje się im znalezienie Świętego Graala, Całunu Turyńskiego oraz kosztowności ogromnego skarbu żydowskiego, który podobno był ukryty w podziemiach Świątyni Salomona. Nadmienić należy, że kiedy Rzymianie w 70 roku n.e. stłumili powstanie żydowskie podobno nie znaleźli całego skarbu. Może udało się to Templariuszom?

Po powrocie siedmiu Templariuszy do Europy, od 1127 roku nastąpił gwałtowny rozwój zakonu. Nie tylko liczebny ale i ekonomiczny. Niektórzy przypisują to - nie marketingowym zdolnościom zakonników, którzy umiejętnie zachęcali w całej Europie do zbiórki funduszy na obronę Ziemi Świętej i do wstępowania we własne szeregi nowych członków - ale wykopanemu skarbowi ze Świątyni Salomona…

Podobno to Templariusze rozpropagowali w Europie nową grę perską usprawnioną przez Arabów, znaną obecnie jako Szachy. Sama komenda szach – mat pochodzi z perskiego „sakh mat” czyli „król umarł”. Jedna z wersji historii Tarota przypisuje właśnie Templariuszom możliwość sprowadzenia jej do Europy z krajów wschodu. Faktem jest, że Zakon umiejętnie łączył wiedzę im współczesną, czerpiąc również z judaizmu i islamu. Mistrzowie zatrudniali arabskich sekretarzy, a wielu rycerzy władało językiem arabskim. Zakonnicy zaznajamiali się również z wiedzą i tradycją Żydów przebywając w ich gminach. Podejrzewa się ich o kontakty z tajnym stowarzyszeniem wschodnich zabójców – Asasynami. Templariusze posiedli więc najnowsze technologie, stworzone przez ówczesnych inżynierów. Pozyskawszy wschodnich architektów, mistrzów kamiennych budowli, opanowali sztukę budowy trudnych do zdobycia twierdz i fortyfikacji. Wschodnie łuki przyczyniły się do rozpowszechnienia nowego stylu w architekturze - gotyku. Templariusze zakładali własne porty morskie, stocznie, flotę wojenną i handlową. Jako pierwsi używali kompasu magnetycznego. Ich statki były bezpieczną i tanią formą przewozu pielgrzymów i kupców, a także gotówki, towarów, oraz dostaw koni dla celów wojennych. Mieli własne szpitale, a znając właściwości antybiotyków, stosowali wyciąg z pleśni. Doceniali znaczenie higieny dla człowieka, co w czasach średniowiecznej Europy było czymś niezwykłym.

Po upadku Jerozolimy nie były potrzebne już zakony krzyżowców. Templariusze jednak funkcjonowali nadal. Zajęli się działalnością finansową. Stali się bankierami monarchów: królów i książąt Europy. W 1135r. udzielili pierwszej pożyczki hipotecznej Piotrowi Desde z Saragossy. Królowie europejscy zaczęli zaciągać u nich pożyczki o olbrzymiej wartości. Rosnąca potęga ekonomiczna i militarna w połączeniu z całkowitą niezależnością Zakonu była bezpośrednią przyczyną jego tragicznego końca. 13 października 1307 roku niespodziewanie Filip IV rozkazał aresztować przebywających w Paryżu mistrza zakonu i 138 templariuszy. Zagarnął majątek Templariuszy, oskarżając zakonników o wiele nieprawdziwych rzeczy. Najprawdopodobniej chodziło mu przede wszystkim o olbrzymi majątek zakonu. W 1314r. wielki mistrz Jakub de Molay i skarbnik zakonu Gotfryd de Charnay zostali spaleni na stosie. Uważa się, że Jakub de Molay został ostrzeżony o katastrofie, jaka groziła zakonowi i na krótko przed aresztowaniem kazał spalić wiele ksiąg i dokumentów. Na kilka dni przed jego aresztowaniem z portu La Rochelle wypłynęła flota zakonna, natomiast plotka głosi, że skarb został przewieziony właśnie na wybrzeże do La Rochelle, morskiego ośrodka rycerzy, skąd następnie wywieziono go dziesięcioma galerami. Tylko dokąd?

Argeb de Tiffour został Wielkim Mistrzem zakonu w roku 1322 ale jego poprzednikiem był Piotr III del Gorh, o której to postaci niewiele wiadomo. Został mistrzem zakonu w roku 1292. Plotka głosi że odbył jedną na pewno a prawdopodobnie nawet dwie lub trzy wyprawy do Europy, w tym jedną drogą morską. Ciekawostką i gratką dla badaczy jest to, że Piotr III del Gorh podobno miał brata bliźniaka, który był również członkiem zakonu Templariuszy i przebywał w jednej z komturii na wschodzie cesarstwa. Stąd prawdopodobnie nie byłoby problemu, żeby Piotr III udał się do Europy a zastąpił go na stanowisku Wielkiego Mistrza jego brat, podobny do niego jak dwie krople wody i nikt o tej wyprawie nie wiedział.

Przeciwko tej hipotezie świadczy to, że nie znamy nawet imienia rzekomego brata bliźniaka, i część historyków w ogóle wątpi w jego istnienie. Z drugiej zaś strony na przykład zachowały się dokumenty podpisywane przez Wielkiego Mistrza Templariuszy z Luquor, które – jak stwierdzili biegli grafolodzy – ponad wszelką wątpliwość podpisywały dwie różne osoby. Ponadto zamiana tych osób, jak wskazywałyby daty na dokumentach, następowała cyklicznie. Zwolennicy teorii zaprzeczającej istnienia brata bliźniaka twierdzą natomiast, że dokumenty musiał podpisywać wobec tego zaufany sekretarz-powiernik mistrza na jego polecenie, który to opanował tę sztukę w sposób prawie doskonały, dysponując przy tym pieczęcią. Powtarzano również plotki z tamtych czasów, jakoby widziano Wielkiego Mistrza – i to kilka razy – w dwóch różnych i odległych miejscach jednocześnie. Może Mistrz nie miał brata (o czym jednak jakaś wzmianka powinna się była zachować?) miał jednakowoż sobowtóra? Być może hipoteza o tym, że żyło w tym czasie dwóch ludzi, z których jeden był Wielkim Mistrzem a drugi jego bratem bliźniakiem (bądź sobowtórem) potrafiący go doskonale zastąpić jest prawdziwa a Piotr III del Gorh gościł w Europie u swoich braci Templariuszy?

Od tej teorii tylko krok do skonstruowania następnej: czy wobec tego skarb Templariuszy (albo jego część) nie został przewieziony na teren cesarstwa, gdzie Zakon Templariuszy z Luquor nie tylko nie był prześladowany ale był drugim po potędze i wielkości, zaraz po „cesarskim” Zakonie św. Leonarda? Brzmi nieprawdopodobnie. Ale jakby poszperać głębiej…

1 marca 2011 roku dziennik „Stampa ena Zinthe” zamieścił ciekawy artykuł o odkryciu nieznanych podziemi w lochach zamku Templariuszy w Cristo. Autorami artykułu byli dwaj dziennikarze: Ahelo Baire i Stesho Saha. Zamieścili oni reportaż z prac ekipy archeologów z Uniwersytetu Cesarskiego im. Kogha w Ektrze, pod kierunkiem znanego znawcy historii Zakonu Templariuszy, profesora Ebena Azira El Reona, odkrywcy tajnej komnaty w zamku Omat na półwyspie Arerh – innej twierdzy Templariuszy zbudowanej na przełomie XIV i XV wieku.

Za wcześnie wyciągać wnioski i póki co sprawa jest w toku. Odkryto kilka zamaskowanych przejść a za kilkoma kamiennymi ścianami badacze spodziewają się odkryć puste komory, do których jeszcze nie odnaleziono wejścia. Zupełnie jak w egipskich piramidach. Templariusze jak zwykle potwierdzili, że byli doskonałymi budowniczymi fortec i tajemnych lochów. Sprawa jest bardzo interesująca, bo zamek w Cristo nie był specjalnie potężną fortyfikacją. Templariusze zbudowali na terenie cesarstwa cały szereg twierdz, z których najpotężniejszymi były: twierdza w Luquor, wspomniana już twierdza Omat z siecią komnat i korytarzy wykutych w skale na której została wzniesiona, czy też twierdza Myriam. Z pewnością lepiej nadawały się one do obrony i ochrony ukrytych w nich depozytów. Chyba, że chodziło o nie wzbudzanie podejrzeń i dlatego ukryto skarby w lochach niewielkiego w porównaniu do wielkich twierdz zamku? Już dzisiaj możemy mówić o rozległej sieci komór i korytarzy, które rozciągają się daleko poza mury samego zamku. Wykuto je w skałach, które leżą na głębokości kilku – kilkunastu metrów pod powierzchnią ziemi. Niektóre są zasypane przez piasek i nie wiadomo dzisiaj czy celowo, czy na skutek pęknięcia ścian i stropów. Odnaleziono elementy zbroi i uzbrojenia, różne metalowe przedmioty oraz ozdoby ze srebra. Czy w lochach zamku w Cristo odnajduje się legendarny skarb Templariuszy? Czas pokaże.